Wygląd miasta tuż po wojnie

Fragmenty do słuchania

Irena Helak

Irena Helak

Michał Klemens

Tadeusz Brzeziński

Aleksander Mądrawski

Walentyna Suryn

Zdzisław Szostek

Zofia Zurman

Zofia Golsztajn

Helena Kapuścińska

Bazyli Komarnicki

Bazyli Komarnicki

Fragmenty do czytania

Irena Helak

Ja sama tu nie byłam, ale jak te Ruski dochodzili do Krzyża, to ludzie w Krzyżu rabowali. Ja nie byłam, ojciec nigdzie nie dał iść, nie wiem, jak to wyglądało. Ale ludzie od nas bardzo wozili, były maszyny do szycia, przywozili, sprzedawali, handlowali tym wszystkim. Do Drezdenka przecież gdzieś tam, to pamiętam, żeśmy jechali na ślubne suknie, kupić. To mieli całe bale poprzynoszone, konie mieli, to poprzywozili ubrania. Przyjechali do Krzyża ci z Drawska, to wszystkie piece, wszystko porozbierali, pompy, wszystko było powydzierane. Jak się zaszło do tych domów, to wszędzie był nieład, nieporządek, bo Ruscy jak weszli, jak były książki niemieckie, to wszystko było rozrzucone od razu.

Józefa Klijewska

Jak przyjechałam, to Krzyż już był bardzo zburzony. To nie to, że tu było bombardowanie, tylko Ruscy palili. Nawet tutaj, na placu, tym, gdzie jest szkoła zawodowa, tutaj też były budynki, to wszystko było zabudowane. Tak samo w mieście. Jak się przyjechało, to tylko gruzy były. Wtedy to już były nawet trochę sprzątnięte, bo przecież jak myśmy przyjechali jesienią, a myśmy przyjechali w sierpniu, 30 sierpnia, to już było wszystko posprzątane, już nie było tyle tych zniszczeń. Tyle, że gdzieniegdzie zostały fundamenty. Ale gdzieniegdzie też były budynki. To z tych wiosek naokoło ludzie przyjeżdżali, rozbierali domy, bo potrzebowali cegły. Prezydium też jak potrzebowało cegły do czegoś, jak jakiś budynek czy coś chciało stawiać, to rozbierali. Przecież to musiało być naprawdę ładne miasteczko przed wojną.

Maria Łuszczewska

Nad jeziorem jak pięknie było! Był domek, nawet tam ludzie mieszkali dalej trochę, tam teraz las jest. Ale kto to był – ludzie z Drawska! Porozbierali wszystko, gdzieś kupili pewnie z urzędu, i wszystkie te piękne domy rozebrano. Pamiętam, bo byłam tam, taki piętrowy dom był. To było troszkę dalej, nie tu, gdzie plaża. Ale ta plaża, co była, takie piękne były przebieralnie do kąpieli, to coś pięknego było. A teraz? Kto chce, to rządzi. Zniszczy i drugiemu podaje.

Maria Łuszczewska

Dwa kościoły były, tylko, że ten był kościół katolicki, a na tamtym kościele był kogut taki z ogonem. To był ten protestancki kościół. Tu był krzyż, a tam był kogut. Ale myśmy od razu chodzili tu do tego kościoła normalnie. Tylko, że ten kościół, wejście było z drugiej strony, przebudowali. Wejście teraz z przodu, tam, gdzie był chór… Nie, chór teraz jest, a tam był ołtarz. A chór był z tamtej strony i wejście z tamtej, to jest przebudowane.

Delfina Surdel

Rosjanie to tak Krzyż zniszczyli, bo to germańskie, to wszystko palili niesamowicie. Tam z Drawskiego Młyna wszystko było widać, bo Drawski Młyn jest wyżej niż Drawsko, to się poszło i oglądało się. Jeden dym, jeden ogień i nic więcej w tym Krzyżu nie było w 1945 roku, zanim myśmy tu przyszli. Tak, że Krzyż był strasznie zniszczony, strasznie zniszczony. Potem tylko cegły wywozili do Warszawy, bo Warszawę trzeba było odbudowywać, to wszystkie cegły, wszystkie domy porozbierali i wywozili te cegły.

Delfina Surdel

Miałam ile, dziesięć lat, jak do Krzyża przyszliśmy, a wtedy miałam dziewięć lat, osiem – no to tam troszeczkę poszliśmy na drugą stronę i troszeczkę się zeszło do rzeki. Myśmy oglądali, to była jedna masakra. Płonęło miasto. Bez przerwy jedno bombardowanie, strzelanie, bez przerwy ogień. To pamiętam jak dzisiaj, miałam chyba osiem lat wtedy.

Marianna Kruszona

Jeśli chodzi o kościoły, to właśnie świętego Antoniego to był protestancki kościół. Kolejarze go wyprzątali i kolejarze tam wszystko zrobili, i przyjechał biskup, i go poświęcił. I mówili na niego: kościół kolejowy. A tutaj ten kościół Serca Jezusowego, jak tylko się przyprowadziłam,  to tu był. Cmentarze teraz są dwa, a przedtem był tylko ten jeden, ten stary cmentarz. A potem dopiero ten tutaj, ten drugi, z drugiej strony drogi otwarli.  Tam jeszcze żołnierze leżeli… Nie, żołnierze to leżeli na rynku. Były groby żołnierzy na rynku tutaj. Potem dopiero, w 1948 roku ich przewozili na cmentarz.

Zygmunt Wojciechowski

Nasz dom po prostu był trochę zniszczony. Tu były raz, dwa, trzy pociski, stodoła była rozwalona. Stodoła, mówią, w czasie frontu się spaliła, wszystko tu się spaliło, młockarnia, wsio, wsio, bardzo duża stodoła była, piętrowa, ciut większa jak ta tu naprzeciwko. To wszystko stało puste, gołe ściany, ojciec stopniowo tu różne rzeczy pozbierał. Taka kobieta tu niedaleko mieszkała, pierwsza tu była, bo tu pracowała, w Niemczech, więc ona jakieś meble czy coś garnęła do siebie, i ojciec od niej je dostał.

Anna Marcinkowska

Ludzie zjeżdżali się już i lokowali się, tam, gdzie znaleźli wolne, tam weszli. Naprzeciw tej ulicy od dworca, co idzie do prezydium, to tam były jedne gruzy. Jedne gruzy takie! Tam musiały być piękne wille i piękne zakłady jakieś, stomatologia może? Naprzeciw prezydium stomatologia chyba była, tych nożyczek i różnych takich można tam było wtedy dużo znaleźć. I potem, jak kończy się ulica, to tam rzeczka była, a teraz ona zasypana, takimi kołami ona jest zasypana. A kiedyś to płynęła woda normalnie, i to dosyć ostro płynęła. A potem pokładli takie beczki, i tak murowali jedną w drugą, i rzeczka wypływa ż za parowozownią. Krzyż był bardzo zniszczony. Pierwszy dom, co jest teraz tam, gdzie jest ten Lewiatan, to on był na nowo postawiony. Postawiła go zaraz po wojnie Polska, i tak stoi. A tak – nic więcej nie budowali. Jakiś ten Krzyż jest taki łamaziaty. Bo przecież żeby oni nie umieli zbudować jakiegoś domu pięknego po wojnie?

Alfons Wyrwa

Żadnych tu nie było takich bitew, żeby tam walczył ktoś. Pouciekali i tyle. Ale żołnierze niemieccy to jeszcze chodzili długo, myśmy bali się na grzyby chodzić, bo jeszcze niemieccy żołnierze w lasach dwa lata, trzy lata po wojnie się chowali. Tam  były bunkry takie duże, i było gdzie się schować. Gdzieś tam się chowali, upolowali coś może, dopóki mieli amunicję – a tej amunicji, to w lesie leżało pełno, na pewno jeszcze do dziś jest. Niemcy jeszcze długo się kręcili, tu w lasach… Kiedyś ostrzelali tutaj pociąg. To ja już do pracy poszedłem, już skończyłem jedną szkołę, drugą szkołę, już pracowałem, ale to jeszcze przed wojskiem było. I jak przyjechałem pociągiem z Drawin, to coś od razu było pełno takich tych umundurowanych i nieumundurowanych z karabinami, i pilnowali, chcieli ich złapać. A dwóch takich wyskoczyło, i z maszynowych takich automatów. Uciekli tam w łąki, i nie złapali ich. Ale oni się chyba popowieszali, jak ten jeden, co to na drucie wisiał w lesie, ktoś szedł na grzyby, to zobaczył… Bo to nie było widać. Ale jak już potem spadł, jak się rozdwoił i spadł, to te kości leżały. Bali się ludzie na początku, wchodzić tam do lasu, to nie za bardzo, tak tylko po drzewa chodzili. A tak, to nie za bardzo. Ciężka sprawa była wtedy.

Alfons Wyrwa

Tu się wprowadziliśmy, to był ten dom, i tu mieszkamy cały czas. Nikogo tu nie było, i nic nie było. Wyszabrowane było, wszystkie drzwi, tak jak są te framugi, to było wszystko powyłamywane. I kolbą od karabinów wybite, wszystko połamane. To Polacy wszystko wyszabrowali, miejscowi. Wozili i wozili cały czas. Trzeba było tam z tymi Ruskami dobrze się ułożyć, trochę dogadać, bo oni pilnowali. Ale niemieckie samoloty to krążyły i strzelały, niektórych to tutaj zranili. Bo oni widzieli, że na szaber jeżdżą, jak przyjechali tutaj, to strzelali. Bo tam jeszcze wojna trwała. A to wszystko było pozostawiane, i tak stało. Sklepy były wszystkie otwarte, w sklepach na przykład to było wszyściutko. Kto co potrzebował, to brał. Okno wystawowe albo drzwi wyłamali, i nosili wszystko.

Alfons Wyrwa

A na rynku to rosły cztery takie drzewa, i było to ogrodzone płotkiem takim ze siatki, z słupkami, i był pomnik, i były groby jakichś tam Niemców pochowanych. Nie wiem, osiem czy ileś tych grobów było. To wtedy tych Niemców wykopali, i te groby rozebrali, pisało tam na tych grobach, kto leży – jakieś żołnierze pewnie z tamtej wojny. I powywozili ich na cmentarz i tam pochowali, a tu pochowali rosyjskich żołnierzy, co poginęli. I były gwiazdy takie. A potem przyszedł taki okres, i wywieźli i pochowali ich na niemieckim cmentarzu – na tej prawej stronie cmentarza, tu obok, i zrobili taką kwaterę, i też były groby z gwiazdami, takie z betonu. A polskich żołnierzy to było czterech, to leżeli na tej stronie, na lewej stronie, na tym cmentarzu, z samego przodu. I to nawet byli żołnierze, że tutaj mieli rodziny gdzieś. Bazan się jeden nazywał, tutaj Bazany jakieś mieszkali też, to był ich syn.

Marian Kosiński

Tu były w mieście same szkielety, jak myśmy przyjechali, i my jako junaki, nas zebrali i myśmy chyba dwa miesiące ten Krzyż rozbierali, te cegły. To gruzy byli! Ten murek taki, co jest na wojska Polskiego,  to zawsze jak idę, to sobie przypomnę, że ja to rozbierałem! Został kawałek tego murka, a to był niemiecki budynek tam, ale wojna zniszczyła. Te ważniejsze linie były zniszczone, Wojska Polskiego, tędy szli, i na Drezdenko szli, jechali na Drawsko, tam inna jednostka szła, a tu inna jednostka. Jeden czołg stał rozbity na polu, tu jak jechać do Huty, na lewo na polach. Długo, długo, po wojnie jeszcze stał, ze dwa lata w Krzyżu już my byli, to on jeszcze stał, dopiero potem zaczęli wszystkie te złomy zbierać z całej Polski, i na przetop.